
12 marca 1930, wtorek, godzina 14:15, Prezydium Policji
Oskar Riele był zły. Bardzo zły. Krążył po swoim gabinecie niczym wściekła osa.
- Diabli mi nadali sprawę tej Krause. Tylko czas tracę i siły – myślał. – Mało to mam innej pracy?


12 marca 1930, wtorek, godzina 14:15, Prezydium Policji
Oskar Riele był zły. Bardzo zły. Krążył po swoim gabinecie niczym wściekła osa.
- Diabli mi nadali sprawę tej Krause. Tylko czas tracę i siły – myślał. – Mało to mam innej pracy?

12 marca 1930, wtorek, godzina 12:10, Schleusenstrasse 31, Neufahrwasser
- Więc zna pan Annę Krause? – spytał Hein, cedząc powoli słowa.
- Tak, była moją pacjentką – Martin Dütschke spojrzał prosto w zaczerwienione oczy nadkomisarza. – Od jak dawna? – pióro policjanta zawisło na chwilę nad notatnikiem.
- Trzy lata.

12 marca 1930, wtorek, godzina 10:02,Hotel Norddeutcher Hof, Stadtgraben
Zadanie było prozaiczne. Wymagało trochę przygotowań, ale zleceniodawca zaoferował wysoką stawkę. Zleceniobiorca był niewątpliwie profesjonalistą. Nigdy nie przystępował do działania bez uprzedniego zbadania terenu oraz bez poznania zwyczajów osób na nim przebywających. To podnosiło koszta, ale też zwiększało bezpieczeństwo i zapewniało powodzenie operacji.

12 marca 1930, wtorek, godzina 9:48, Schleusenstrasse 31, Neufahrwasser
Martin Dütschke przez całą noc przewracał się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Po otępiałej głowie lekarza krążyły nieskładne myśli. Natarczywie powracały wspomnienia związane z Anną. Atakowały lęki, gryzły wyrzuty. Zmęczony usnął w końcu nad ranem.

12 marca 1930, wtorek, godzina 9:15, Ottostraße1 7
Dzień zapowiadał się jako jeden z tych dni, podczas których wymęczeni długą zimą Gdańszczanie odzyskują wiarę w to, że nadejdzie wiosna. Marcowe słońce bezlitośnie rozprawiało się z resztkami śniegu. Mokry bruk ulic błyszczał w słońcu. Błękitne niebo upstrzone było przemieszczającymi się po nim z wolna białymi cumulusami. Wiejący z południa wiatr przynosił zapach mokrej ziemi i lasu, który porastał oliwskie wzgórza.
11 marca 1930, wtorek, godzina 20:42, restauracja „Aycke” przy Hundegasse1
- Pańskie zdrowie, panie Reichsführer – profesor Wirth uniósł kieliszek z wybornym francuskim winem w stronę siedzącego vis-a-vis mężczyzny. Himmler odłożył sztućce, wytarł starannie usta serwetką i również podniósł kieliszek z rubinowym płynem.
- Bardzo dziękuje za wspaniałą kolację – odparł.
11 marca 1930, wtorek, godzina 19:45, Prezydium Policji.
Gdy Gurke zobaczył stojącego na środku korytarza zwalistego niczym góra wachmistrza Wolfa, w pierwszym odruchu chciał zawrócić. Olbrzym z lekkim, prawie dobrotliwym uśmieszkiem na twarzy, pokiwał na niego palcem. Gurke, jak zahipnotyzowany, zbliżył się do niego na miękkich nogach.
Czytaj dalej ‘Scena 19′
11 marca 1930, wtorek, godzina 19:21, Schleusenstrasse 31, Neufahrwasser
Wszystkie lampy w gabinecie Martina Dütschke były zgaszone, jedynie przez wysokie okna wpadało drżące światło ulicznych latarń. Lekarz, zanurzony w głębokim fotelu, obserwował kiwające się wahadło dużego starego zegara stojącego w rogu gabinetu.
11 marca 1930, wtorek, godzina 19:05, Prezydium Policji.
Czarna taksówka Karla Krammera jechała, przez puste o tej porze, gdańskie ulice. Koła tłukły się po mokrym bruku. W świetle reflektorów wirowały płatki śniegu. Taksówkarz, który poznał wiezionego wczoraj na miejsce zbrodni policjanta, próbował nawiązać rozmowę, zwyczajowo zagajając o pogodzie.
11 marca 1930, wtorek, godzina 16:05, Prezydium Policji.
Ktoś zastukał do drzwi. Komisarz kryminalny Oskar Riele zatrzymał magnetofon. Od godziny ze skupieniem wsłuchiwał się w nagranie z mikrofonu ukrytego w gabinecie Heina. Sprzęt nie był pierwszej młodości, w dodatku drut na którym zostało ono zapisane wykazywał wyraźne oznaki zużycia. To, co dobywało się z głośnika, brzmiało znacznie gorzej niż nagrana przez T.A. Edisona fraza „Mary miała małą owieczkę”. Znacznie.
- Na jakim gównie musimy pracować – zaklął pod nosem policjant i rzucił krótko w stronę drzwi – Wejść!